W FORMIE CAŁY ROK

W FORMIE CAŁY ROK

W wieloletniej pracy trenera często spotykam się z postawą osób, które zaczynają przygodę z siłownią z wielką pasją i natchnieniem lecz od razu mają przeznaczony czas. Czas ten ogranicza się do dwóch, trzech czy czterech miesięcy chodzenia na siłownie i zrobienia w ich mniemaniu formy odpowiedniej do ich pracy. Kolejnym doświadczeniem jest ogromne zdziwienie klientów którzy słyszą ode mnie w odpowiedzi o pierwsze efekty. 3 miesiące, aby zauważyć pierwszy efekt. Dobra forma? Zależy co kto uważa za dobrą formę. Tkanka tłuszczowa w granicy 10-15%, ładna estetyczna i proporcjonalna sylwetka, wydolny i zdrowy organizm. Jeżeli mówimy o takiej dobrej formie to proponuje koło 12-16 miesięcy pracy z efektem ugruntowanej sylwetki. Wielkie, ogromne zdziwienie, szok i niedowierzanie. ILE ? I to z dietą ?…ale ja nie chcę wyglądać jak PAN ! To tylko z niektórych reakcji.

 

 

Brak świadomości

Uważam, że wszystko się jeszcze bierze z braku świadomości. Osoba, która już wcześniej doświadczyła jakiegokolwiek sportu ma chociaż trochę pokory i wiedzy. Lecz też nie należy tłumaczyć totalnego bezmózgowia i ignorancji. Nie trzeba mieć prawo jazdy, aby mieć świadomość , braku umiejętności jazdy którą może się popisać Robert Kubica.

Trzy drogi

Uważam, że można przebyć trzy drogi.

Pierwsza droga to osoba która zaczyna przygodę z siłownią. Szokuje ją czas który potrzebuje. Zaczyna regularnie trenować. Nie widzi efektów po pierwszych tygodniach, lecz ufa, że dalsza praca przyniesie efekty. Przełamuje czas trzech miesięcy. Dostrzega pierwsze minimalne efekty. Widzi progres. Zaczyna szanować prace osób którzy wyglądają dobrze, nie mówiąc o zawodowcach. Ich praca mu imponuje i motywuje. Ta osoba pracuje dalej w podziwie i ambicjach. Jest otwarty i skory do ciężkiej pracy. Rok pokazuje efekt. Docenia to i motywuje się do dalszego dążenia w określonym kierunku.

Druga osoba to osoba która zaczyna przygodę z siłownią. Szokuje ją czas który potrzebuje. Zaczyna regularnie trenować. Nie widzie efektów po pierwszych tygodniach, zaczyna wątpić, lecz trenuje dalej. Często porównuje się do lepiej zbudowanych dopytując o czas i efekty. Kolejne tygodnie są katorgą. Każdy tydzień jest gorszy, a osoby go otaczające, które mogą pochwalić się lepszą sylwetką, są dla niego niewiarygodni. Podejrzewa innych o sterydy. Demotywuje się. Stwierdza że siłownia jest głupia i bez sensu. Rezygnuje roznosząc po innych negatywne odczucia zdobyte w klubie fitness.

Trzecia osoba to osoba która zaczyna przygodę z siłownią. Szokuje ją czas który potrzebuje. Zaczyna regularnie trenować. Nie widzie efektów po pierwszych tygodniach, waha się ale trenuje dalej. Mijają kolejne tygodnie. Trenuje. Wydaje się widzieć pierwsze efekty. Jest niezadowolony. Udaje się wytrwać trzy miesiące. Kontynuuje prace lecz bez splendoru i nadmiernej motywacji. Chodzi dla zaspokojenia swojego ego. Nie wymaga od siebie wiele. Mija rok. Trenuje. Trenuje, ale nie lubi się męczyć. Postrzega dobrze zbudowanych o sterydy. Unika diety bo twierdzi, że nie jest zawodowcem. Nie ma planu treningowego, gdyż znów nie postrzega siebie za zawodowca. Trwa w tym bezcelowym spędzaniu czasu na siłowni. Chodzi na siłownie lecz nie na trening.

Ambitni tak mają

Wydawać mogłoby się, że osoby ambitne przekładają swoje założenia, plany, motywację na każdą dziedzinę życia. Osoba ambitna podejmuje świadome kroki. Rozpoczyna trening z założeniami. Akceptuje fakt czasu i nie oczekuje natychmiastowych efektów. Osoba ambitna, która w dodatku ma w swoim dorobku osiągnięcia z tytułu prowadzonej firmy, pracy zawodowej, życia prywatnego. Wie, że każdy z sukcesów nie przyszedł od razu, a doświadczenie które zdobywa podczas pracy nad sobą jest budulcem do kolejnych wyzwań.
Tak samo jest z siłownią, treningami, pracą nad sobą i ogólnie pojętym sportem. Postawa podczas której oczekujemy wielkich efektów w krótkim czasu jestem w stanie porównać do postawy szeregowego pracownika który po paru miesiącach pracy i nie przejawianiu chęci do rozwoju, oczekuje od swojego pracodawcy sowitego wynagrodzenia i ogólnych zmian podnoszących jego standard życia.

Tak samo jak dobrze prosperująca firma. Tak samo dobrze wypracowana sylwetka musi być utrzymywana w ryzach. Przemyślanie prowadzona. Czasem musimy zainwestować, czasem odpuścić. W ogólnym założeniu lecz mamy wyznaczony cel i osiągniecie wysokiego standardu.

Tak wiele energii, motywacji, siły muszę i chcę przekazywać moim podopiecznym. Wielka duma mnie rozpiera kiedy widzę jak mój klient osiąga cel, jego „firma” rośnie. Sylwetka zmienia się. Pozycja rośnie a motywacją staje się naturalnym motorem do osiągania kolejnych celów z dalszym założeniu ciężkiej pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *