ZDROWIEJ BYĆ AMATOREM…

Zdrowiej być amatorem…

Zawodowy sport w obecnej chwili nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Nie jest to nowa informacja, a już norma. Ciągłe kontuzje, rygorystyczne diety, co raz to wyższe normy do wypracowania. Ludzki organizm staje się maszyną, z tym, że maszynę zawszę możemy naprawić a jak na razie śmierć dla jednostki jest nie odwracalna.

 

 

 

 

 

Warto umrzeć dla wyniku !!

Tak. Sam wiem po sobie. Sportowiec myśli inaczej. Myśli na tyle inaczej, że przez ogół może być uznany za wariata. Sportowiec z krwi i kości czasem nie myśli w ogóle. Sportowiec nie kalkuluje. Nie musi kalkulować równania są oczywiste. Po co wkładać własne zdrowie do równania skoro na końcu zawsze musi być wynik?

Prawdopodobnie przeczytane gdzieś w lekturze przez moją osobę. Studiując psychologie sportu, okazuje się, że w tym temacie siedząc sami wariaci.

Jedno z przeprowadzonych badań przed Olimpiadą, składało się z celowego podłączenia 100 Olimpijczyków do wariografu. Otrzymali wtedy oni jedno pytanie: „Jeżeli wiedziałbyś, że twoja wydolność da Ci złoto na Olimpiadzie, ale w zamian po zwycięstwie zostanie Ci 5 lat życia, to czy podjąłbym się startu ?!” 95 osób ze 100 podłączonych do wykrywacza kłamstwo odpowiedziało, że TAK. Dorośli ludzie. Mężowie, żony, ojcowie, matki swoich dzieci skazujące się na śmierć dla triumfu?! Dlaczego mnie to nie dziwi? Może dlatego, że jestem sportowcem. Treningowym masochistą zadającym sobie ciągły ból polegający na pękaniu włókien mięśniowych. Jestem kulinarnym tyranem z tym, że wola narzuca jest przez alter ego samu sobie. Systematyczny dręczyciel. Zwyrodnialec z pęcherzami na dłoniach, śmiejący się do samego siebie, kiedy ból staje się nie do zniesienia a „przymus” stręczy nad głową niczym kat z kosą w dłoniach. Czy jestem normalny? Czy może nasze światy są tak odległe, że nie możliwe jest aby się przenikały?!

Tu nie chodzi o 100%

Kiedyś w szkole słyszałem od nauczycieli na zawodach. „Musisz dać z siebie sto procent!!” Co?!

Jakie sto procent? Czy oni poszaleli? Całe szczęście, że wtedy nie miałem tego rozumu co dziś.

Teraz wiem co znaczy sto procent. To norma. To nic poza to co dałeś do tej pory. Gdybym ciągle dawał z siebie sto procent, to do cholery stał bym w miejscu! Rozwój daje sto jeden procent. Normę robią wszyscy, cała reszta przegranych trenuje na sto procent. Nie chce być przegranym wobec samego siebie. Nie mogę, ponieważ ego sportowca mi nie pozwoli…i robię ten jeden procent więcej , czasami dwa, a czasami nawet dziesięć. Zaraz po tym otrzymuję lawinę „łask” własnych nie zdrowych ambicji w postaci kontuzji, przetrenowania, dołów psychicznych, kiedy to kortyzol po treningu wbija cię w ziemię. Nie dajcie sobie wmówić, że jest to fajne i przyjemne. Bzdura. Fajne i przyjemny jest wynik. Efekt. Rekompensata. Odbiór należności. Ofiara złożona na poczet budulca.

Warto sięgać po najsłodsze owce z samej góry, lecz należy pamiętać, że upad z tak wysoka można przypłacić nawet życiem…

Amatorem być, też przygoda.

Schodząc z tonu, chciałbym teraz przejść do mojej oceny amatorskiego sportu, w głównej mierze będę odnosił się do ogólnie pojętej „Siłowni i fitness”

Amatorski sport, coś co nie wykonujemy profesjonalnie, podczas czego odczuwamy przyjemność i zadowolenie. Ten rodzaj wykonywanej rekreacji w moim mniemaniu jest jedynym sposobem na utrzymanie zdrowia, kondycji i naprawdę przyzwoitej sylwetki. Zbilansowana a nie restrykcyjna dieta. Systematyczne 3 treningi w tygodniu. Trening rozwojowy, a nie katowanie jednej odstającej partii. Warto ustalić jeszcze jeden zakres. Amator amatorowi nie równy. Karnet wykupiony na siłowni daje miano nazywać się amatorem fitnessu lecz wiemy, że tak nie jest. Tym samym osoby, które delikatnie czerpią z PRO, mogą nazywać się SEMI-PRO czyli pół-zawodowcami. Warto pamiętać, że i tam czekają problemy, stresy i nie przyjemności.

W mojej pracy trenera zdarzają mi się konsultacje z młodymi adeptami siłowni, którzy zapytawszy o zawody pragną uzyskać wskazówek. Wymiana zdań z mojej strony zawsze wygląda tak samo. W odpowiedzi to ja pytam ich „co jesteś w stanie poświecić, aby osiągnąć wymarzony status?!”, następnie najczęściej słyszę wymienianie składowych „dieta, praca, szkoła, dziewczyna”. Odpowiedź jest prosta: „wszystko!”

Jeżeli chcesz wejść na sam szczyt musisz być gotowy poświęcić wszystko, wraz ze zdrowiem.

Jeszcze, nigdy nie zdarzyło mi się, namawiać kogokolwiek na startowanie w zawodach, jest to ogromna odpowiedzialność, a tak dużą odpowiedzialność nie jest dana nikomu, a na pewno nie mnie.

Reasumując, amatorem zdrowo być. Amator jest w stanie osiągnąć swoje cele i zamierzenia. Amator czerpie przyjemność z tego co robi. Amator nie ryzykuje, życia dla sukcesów cielesnych czy dla masowania własnego ego. Amator robi to bo to lubi, robi to bo sprawia mu to przyjemność…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *